Mistrz UFC odejdzie z pasem?

Ostatni wywiad aktualnego mistrza UFC kategorii ciężkiej przyniósł bardzo niepokojące wieści. Francis Ngannou informuje o braku zapisu, który musi się znaleźć w jego nowym kontrakcie z federacją UFC.

Francis Ngannou sięgną po pas UFC w 2021 roku, ciężko nokautując już w trzeciej minucie pierwszej rundy, Stipe Miocicia. Jednak od tego czasu, Kameruńczyk kazał na siebie bardzo długo czekać publiczności UFC.

Słynny już „Predator” postanowił wejść w debatę odnośnie swojego kontraktu z największą federacją mieszanych sztuk walk na świecie. UFC bardzo chciało przedłużyć kontrakt, natomiast Kameruńczyk i jego obóz chciał mieć w nim zapis na temat hitowego starcia Jonem Jonesem, na które jednak UFC nie dało zgody.

Warto dodać, że w międzyczasie UFC zostało zmuszone do wykonania walki o pas tymczasowy, w której brał udział Ciryl Gane i Derrick Lewis. Ten pierwszy, bez większych problemów pokonal Lewisa. Tymczasem doszło do starcia o pas w kategorii ciężkiej z prawdziwym jego posiadaczem. I znów Francis Ngannou pomimo posiadanej kontuzji, bez problemu pokonał Bon Gamina i wrócił na tron wagi ciężkiej.

Aktualny mistrz stwierdził jednak, że chce tym razem spróbować swoich sił w boksie. Zainteresowanie potencjalną walką wyraził nawet sam Tyson Fury. Problem w tym, że po utrzymaniu swojego statusu mistrza w którejkolwiek dywizji UFC, kontrakt przedłuża się automatycznie, o 12 miesięcy!

Na ten temat postanowił wypowiedzieć się sam Francis Ngannou:

– „Status mojej umowy się nie zmienił. Nie otrzymałem też żadnej oferty, mam nadzieję, że w przeciągu 2-3 miesięcy wszystko się wyjaśni. Wydaje mi się, że nikt się nie spieszy, ja również nie mam zamiaru. Nigdzie się nie ruszam, więc nie mam co popędzać.”

– „Oczywiście, że chcę się zmierzyć z Tysonem Furym. Jakkolwiek się to [negocjacje kontraktowe] zakończy, muszę mieć zapis o boksie.”

Czytaj również:  Don Diego dostał nowe wyzwanie!