UFC nie doprowadziło do wielkiej walki wieczoru!

Fani mieszanych sztuk walk czekają na powrót Jona Jonesa, który jest jednym z najciekawszych nazwisk, które mają powrócić do oktagonu. Niestety, ale z najnowszych informacji wynika, że powrót Amerykanina nie odbędzie się ani w tym, ani w przyszłym roku.

Przypomnijmy, że mijają właśnie dwa lata od ostatniej walki „Bonesa”. Sam zawodnik miał sporo przerw w walce przez jego zachowania pozasportowe, które utrudniały jego karierę. Raz wpadł także na testach antydopingowych. W 2020 roku zwakował jeden tytuł i postanowił spróbować swoich sił w wadze ciężkiej.

Fani mieli iskierkę nadziei co do jego powrotu, ponieważ sam zainteresowany poinformował za pomocą Twittera, że przygotowuje się do pojedynku na UFC 282 z Stipe Miocicem. Fani byli zachwyceni tym zestawieniem, które aspirowało na walkę wieczoru gali UFC 282.

Dziś jednak dowiadujemy się za pomocą programu The MMA Hour, iż będziemy musieli na taki pojedynek jeszcze długo zaczekać. Według źródeł prowadzącego to UFC nie przyłożyło się w pełni do tego, aby poprowadzić negocjacje w ten sposób, aby przyniosły one oczekiwany efekt, czyli walkę.

Jednak według Helwani, nie wszystko jest stracone. UFC ma podobno scenariusz walki dla „Bonesa”, który miałby zawalczyć z Francisem Ngannou, co również oznaczałoby walkę o tytuł wagi ciężkiej. Jednak problemem jest Miocic, który w tym momencie pozostaje bez żadnego rywala.

Dziennikarz stwierdza też, że biorąc pod uwagę aktualny stan rzeczy, Miocic może po prostu chcieć zakończyć swoją karierę.

Czytaj również:  Jan Błachowicz o walce Israela Adesanyi z Alexem Pereirą